Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą handmade. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą handmade. Pokaż wszystkie posty

środa, 29 marca 2017

Komplet dla małej wróżki



Obiecałam, że pojawi się coś nowego. Bardzo się cieszę, że na nowo udało mi się powrócić z nowymi siłami na szyciowe pole. Moje maszyny bardzo za mną przez ten czas tęskniły. Teraz mam głowę pełną nowych pomysłów, nowych planów do zrealizowania. Powoli zaczynam uzupełniać braki w materiałach, dokupuję brakujące rzeczy. 

Ale dziś chciałabym Wam pokazać, co udało mi się ostatnio uszyć. Moja koleżanka ma córeczkę w wieku mojego synka. Niebawem ta mała księżniczka skończy dwa lata i trzeba było wymyslić dla młodej coś co przyniesie jej radość. A że nie jest to już maluszek, postawiłam na komplecik we wróżki. Poduszka z wypełnieniem antyalergicznym i poszewka duża na kocyk bądz kołderkę. Całość uszyta z bawełny wysokogatunkowej. Poszewka jest zapinana na zatrzaski i jest dwustronna. Z jednej strony panel z wróżką, druga strona to bawełna we wróżki w odcieniu różu. 



Poduszka z jednej strony:


Druga strona




Poszewka


I druga strona poszewki :)



Myślę, że małej solenizantce i jej mamie ( Kindze i Marcie) prezent sie spodoba. A ja życzę Kini samych radosnych i szczęśliwych dni. Samych cudownych i kolorowych snów w nowej pościeli.

Pozdrawiam





poniedziałek, 24 października 2016

Trochę ciuszków


Nie samymi maskotkami człowiek żyje. Trzeba też w coś dziecko ubrać. A moje dziecko bardzo szybko rośnie. Na dodatek nigdzie nie mogłam znaleźć pajacyków takich cieplejszych 80/86. Wszystkie jakie znalazłam to bawełna lub jeśli cieplejszy polarek to z kapturem. I tak źle i tak niedobrze. Postanowiłam coś sama stworzyć. Zdobyłam się na to dopiero po tym jak w moim szyciowym kąciku zawitał owerlok. Wiele ułatwia. Teraz jedynie potrzebny mi większy kącik :) Ale z czasem może i to marzenie uda się spełnić. 

Pierwszy pajac jakiego uszyłam był to pajac w pandy z ciepłej dresówki drapanej. Rękawy także z drapanej dresówki w kolorze czarnym, do tego ściągacze w ciemniejszej mięcie. Wszystko się ładnie skomponowało :) Chciałam aby był rozpinany na całej długości, łącznie z nóżkami. Postawiłam na zatrzaski. Zamek wydawał mi się jakiś nie taki. Komplecik powstał, mierze na syna i się okazał trochę za duży. No nic, pomyślałam, dorośnie. Gorzej jakby był za mały.



 Postanowiłam zrobić drugi, ale lekko zmodyfikować wykrój o rękawy reglanowe. Tylko problem okazał się innej natury, a mianowicie brak materiału w pandy. Zanim zamówię i dojdzie, to trochę czasu minie. Postanowiłam wykorzystać coś innego. I tak w moje łapki wpadł materiał, który kupiłam jakiś czas temu i czekał na lepszy moment. Tym razem postawiłam również na zatrzaski. Rękawy reglanowe z dresówki drapanej w odcieniu ciemnego wina, czy jak inni mówią głębokiego bordo. Ściągacze w odcieniu jasno szarego melanżu. Zatrzaski również czarne, bo ich akurat miałam najwięcej. Zatrzaski w arbuzowym odcieniu niestety tylko mam w formie serduszek :) Pajac czeka jeszcze na obszycie dekoltu, ale pewnie jeszcze dziś to nastąpi. Na razie pokazuje jeszcze bez. 


Zdjęcia niestety robione telefonem w godzinach mocno rannych, bo górny pajac godzina 4, dolny, arbuzowy godzina 3. 

Ale dzis rano ubrałam jeszcze syna w arbuzowego pajaca i postanowiłam zrobić kilka zdjęć. Wyszły całkiem nieźle, moim skromnym zdaniem :)




Na chwilę obecną robie sobie kilkudniowy odwyk od maszyny. Tzn tak mi się wydaje. Od dwóch dni już tak mówię, a i tak za każdym razem jak synek idzie spać ja ląduje w szyciowym azylu z mnóstwem nowych pomysłów do zrealizowania. 

Pozdrawiam




piątek, 21 października 2016

Mysia towarzyszka



Znowu szyje po nocach i piszę pota. Bezsenność. Ale wiecie, że to lubię. Najlepiej mi się wtedy myśli. Cisza, spokój, nic mnie nie odrywa od szycia. I jestem tylko ja i stukot maszyny. Mąż się śmieje, że rozregulowałam sobie pory dnia i nocy :). Łatwo mu mówić, gdy on wraca wieczorem do domu po pracy, gdzie ma zrobione wszystko. A w ciągu dnia synkiem zajmuje się ja. I kiedy mam szyć jak nie po nocach. A;e za jakiś czas jak synek troszkę jeszcze podrośnie to łatwiej będzie mu wytłumaczyć, żeby mi pod maszynę nie podchodził i będę mogła szyć też w ciągu dnia. 

Ale ja dziś nie o tym, a jak zwykle się rozgadałam. Mały myszek patrzył na mnie smutnym wzrokiem. Biedak, brakowało m towarzystwa. Tak więc jak na dzielnego Magola przystało, siadłam do maszyny i wyczarowałam mu koleżankę. Ładnie razem się prezentują, prawda?? 


I zdradzę Wam jeszcze, że koleżanka będzie miała wymienne kokardy. Na chwile obecna ma tylko w kolorze czerwonego wina, ale na dniach pewnie uszyję jej jeszcze kilka do wyboru. W końcu strojnisia mała to jest. W zależności od nastroju bedzie miała do wyboru kilka kolorów kokard. A może również i rodzajów. 


Pozdrawiam i do kolejnego posta :)




wtorek, 18 października 2016

Małe fiki i powstał ...



Myślę, że gościa dzisiejszego wpisu nie trzeba przedstawiać. Każdy z nas go dobrze zna. Proszę się nie śmiać. Wyszedł troszkę koślawy, ale Leoś dał dziś popalić, poszedł późno spać, a ja się nie wyspałam. Ale przecież nie mogłam pójść po prostu spać. Dzień bez stukotu maszyny jest dniem straconym ( czy ja mówię jak osoba uzależniona?? ). Mąż nazywa mnie pieszczotliwie " Delirka" jak nie siądę do maszyny przez dłużej niż 24 godziny. 

Tak więc nie ma to tamto, musiałam coś uszyć. Ciągle tylko ciuszki, czapki, kominy, kocyki itp. Potrzebowałam małej odmiany :) Myślałam, myślałam i wymyśliłam. 

Oto bohater dzisiejszego wpisu :D


Przepraszam, ale będzie tylko jedno zdjęcie. Komórka mi się rozładowała jak miałam robić sesję. Zdychała w torebce od popołudnia, ale zapomniałam o niej całkowicie. 

Micky powstał z czarnego polaru i filcu. Wypełnienie kulką silikonową :) Każda z części twarzy jest indywidualnie przyszyta. Musiałam też troszkę poszyć ręcznie. Ucierpiał na szczęście tylko jeden palec :) Zdolna jestem. Wbiłam sobie igłę tępa końcówką w palec na jakiś centymetr. A zauważyłam to tylko dlatego, że prawie dotykałam materiału palcem, ale ostrze igły było tylko ledwo widoczne. " Brawo JA ". Na szczęście obyła się bez rozlewu krwi. Tylko odrobina bólu. Jak to się mówi  "do wesela się zagoi" :)

Pozdrawiam



 


poniedziałek, 15 czerwca 2015

Witam się




Najtrudniej jest zacząć. Blog ten powstał z potrzeby pokazania światu moich małych uszytków. Szyję czysto amatorsko.Moja przygoda zaczęła się około 6 lat temu, kiedy to dostałam swoją pierwszą maszynę. Był to Łucznik Kornelia II. Początki były trudne, ż(Sz)ycie z Łucznikiem również. Za nic nie umieliśmy się dogadać. Ciągle coś było nie tak mimo iż z Łucznikiem miałam już do czynienia. Był to stary Łucznik, który należał do mojej mamy. Mój ciągle był w naprawie, ciągle coś nie grało. I tak zniechęciłam się do szycia i do maszyn. Dwa miesiące temu urodziłam synka i miłość do maszyn wróciła. Jednak maszyny brak, bo Łucznik dokonał żywota i nie było sensu już go naprawiać. Mąż postanowił, że jako prezent imieninowy dostanę maszynę. Tylko co wybrać.  Tydzień czytania, analizowania poszczególnych pozycji.  Nasz wybór padł na maszynę Singer Talent 3323. I zaczęłam szyć. Początkowo były to ciuszki dla syna i przerabianie moich ciuchów, później przyszedł czas na maskotki. Staram się znaleźć choć chwile każdego dnia na małe szyciowe co nie co. Tutaj będę pokazywać moje małe uszytki. A na razie pokażę tylko kilka z nich.

Kocyk Minky

Spodnie pumpy

Pan Rechot

Dzidzikobus

Królik Pako


Pozdrawiam