Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Micky. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Micky. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 października 2016

Mysia towarzyszka



Znowu szyje po nocach i piszę pota. Bezsenność. Ale wiecie, że to lubię. Najlepiej mi się wtedy myśli. Cisza, spokój, nic mnie nie odrywa od szycia. I jestem tylko ja i stukot maszyny. Mąż się śmieje, że rozregulowałam sobie pory dnia i nocy :). Łatwo mu mówić, gdy on wraca wieczorem do domu po pracy, gdzie ma zrobione wszystko. A w ciągu dnia synkiem zajmuje się ja. I kiedy mam szyć jak nie po nocach. A;e za jakiś czas jak synek troszkę jeszcze podrośnie to łatwiej będzie mu wytłumaczyć, żeby mi pod maszynę nie podchodził i będę mogła szyć też w ciągu dnia. 

Ale ja dziś nie o tym, a jak zwykle się rozgadałam. Mały myszek patrzył na mnie smutnym wzrokiem. Biedak, brakowało m towarzystwa. Tak więc jak na dzielnego Magola przystało, siadłam do maszyny i wyczarowałam mu koleżankę. Ładnie razem się prezentują, prawda?? 


I zdradzę Wam jeszcze, że koleżanka będzie miała wymienne kokardy. Na chwile obecna ma tylko w kolorze czerwonego wina, ale na dniach pewnie uszyję jej jeszcze kilka do wyboru. W końcu strojnisia mała to jest. W zależności od nastroju bedzie miała do wyboru kilka kolorów kokard. A może również i rodzajów. 


Pozdrawiam i do kolejnego posta :)




wtorek, 18 października 2016

Małe fiki i powstał ...



Myślę, że gościa dzisiejszego wpisu nie trzeba przedstawiać. Każdy z nas go dobrze zna. Proszę się nie śmiać. Wyszedł troszkę koślawy, ale Leoś dał dziś popalić, poszedł późno spać, a ja się nie wyspałam. Ale przecież nie mogłam pójść po prostu spać. Dzień bez stukotu maszyny jest dniem straconym ( czy ja mówię jak osoba uzależniona?? ). Mąż nazywa mnie pieszczotliwie " Delirka" jak nie siądę do maszyny przez dłużej niż 24 godziny. 

Tak więc nie ma to tamto, musiałam coś uszyć. Ciągle tylko ciuszki, czapki, kominy, kocyki itp. Potrzebowałam małej odmiany :) Myślałam, myślałam i wymyśliłam. 

Oto bohater dzisiejszego wpisu :D


Przepraszam, ale będzie tylko jedno zdjęcie. Komórka mi się rozładowała jak miałam robić sesję. Zdychała w torebce od popołudnia, ale zapomniałam o niej całkowicie. 

Micky powstał z czarnego polaru i filcu. Wypełnienie kulką silikonową :) Każda z części twarzy jest indywidualnie przyszyta. Musiałam też troszkę poszyć ręcznie. Ucierpiał na szczęście tylko jeden palec :) Zdolna jestem. Wbiłam sobie igłę tępa końcówką w palec na jakiś centymetr. A zauważyłam to tylko dlatego, że prawie dotykałam materiału palcem, ale ostrze igły było tylko ledwo widoczne. " Brawo JA ". Na szczęście obyła się bez rozlewu krwi. Tylko odrobina bólu. Jak to się mówi  "do wesela się zagoi" :)

Pozdrawiam