Obserwatorzy

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maskotki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maskotki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 18 października 2016

Małe fiki i powstał ...



Myślę, że gościa dzisiejszego wpisu nie trzeba przedstawiać. Każdy z nas go dobrze zna. Proszę się nie śmiać. Wyszedł troszkę koślawy, ale Leoś dał dziś popalić, poszedł późno spać, a ja się nie wyspałam. Ale przecież nie mogłam pójść po prostu spać. Dzień bez stukotu maszyny jest dniem straconym ( czy ja mówię jak osoba uzależniona?? ). Mąż nazywa mnie pieszczotliwie " Delirka" jak nie siądę do maszyny przez dłużej niż 24 godziny. 

Tak więc nie ma to tamto, musiałam coś uszyć. Ciągle tylko ciuszki, czapki, kominy, kocyki itp. Potrzebowałam małej odmiany :) Myślałam, myślałam i wymyśliłam. 

Oto bohater dzisiejszego wpisu :D


Przepraszam, ale będzie tylko jedno zdjęcie. Komórka mi się rozładowała jak miałam robić sesję. Zdychała w torebce od popołudnia, ale zapomniałam o niej całkowicie. 

Micky powstał z czarnego polaru i filcu. Wypełnienie kulką silikonową :) Każda z części twarzy jest indywidualnie przyszyta. Musiałam też troszkę poszyć ręcznie. Ucierpiał na szczęście tylko jeden palec :) Zdolna jestem. Wbiłam sobie igłę tępa końcówką w palec na jakiś centymetr. A zauważyłam to tylko dlatego, że prawie dotykałam materiału palcem, ale ostrze igły było tylko ledwo widoczne. " Brawo JA ". Na szczęście obyła się bez rozlewu krwi. Tylko odrobina bólu. Jak to się mówi  "do wesela się zagoi" :)

Pozdrawiam



 


poniedziałek, 15 czerwca 2015

Witam się




Najtrudniej jest zacząć. Blog ten powstał z potrzeby pokazania światu moich małych uszytków. Szyję czysto amatorsko.Moja przygoda zaczęła się około 6 lat temu, kiedy to dostałam swoją pierwszą maszynę. Był to Łucznik Kornelia II. Początki były trudne, ż(Sz)ycie z Łucznikiem również. Za nic nie umieliśmy się dogadać. Ciągle coś było nie tak mimo iż z Łucznikiem miałam już do czynienia. Był to stary Łucznik, który należał do mojej mamy. Mój ciągle był w naprawie, ciągle coś nie grało. I tak zniechęciłam się do szycia i do maszyn. Dwa miesiące temu urodziłam synka i miłość do maszyn wróciła. Jednak maszyny brak, bo Łucznik dokonał żywota i nie było sensu już go naprawiać. Mąż postanowił, że jako prezent imieninowy dostanę maszynę. Tylko co wybrać.  Tydzień czytania, analizowania poszczególnych pozycji.  Nasz wybór padł na maszynę Singer Talent 3323. I zaczęłam szyć. Początkowo były to ciuszki dla syna i przerabianie moich ciuchów, później przyszedł czas na maskotki. Staram się znaleźć choć chwile każdego dnia na małe szyciowe co nie co. Tutaj będę pokazywać moje małe uszytki. A na razie pokażę tylko kilka z nich.

Kocyk Minky

Spodnie pumpy

Pan Rechot

Dzidzikobus

Królik Pako


Pozdrawiam